Wstecz
Media społecznościowe vs rynek pracy

Media społecznościowe vs rynek pracy

Media społecznościowe, nowa arena dla pracodawców i kandydatów. Krótki przewodnik jak aplikować o prace i jakich błędów uniknąć

Gdy w lutym 2004 roku Mark Zuckerberg oficjalnie uruchomił stronę www.facebook.com, nikt nie zdawał sobie sprawy, iż to zmieni sposób, jaki ludzie będą się ze sobą komunikować w internecie. Strona zyskała olbrzymią popularność i zmieniła zasady gry.

Facebook kreuje nasze zainteresowania, pozwala nam podgladać ludzi, którzy byli dotąd niedostępni, promuje wizjonerskie pomysły i osoby stojące za nimi. Ma on również swoja mroczna stronę. Fanatycy, którzy do tej pory byli popularni w kręgach rodziny, przyjaciół, wyznawców, odkryli pole do dzielenia się informacjami w sieci. Nie bedę jednak zagłębiał się w ten temat.

Jesienią 2018 roku wystartowała nowa funkcja — Facebook for Business. Pozwala ona w prosty sposób na publikowanie ofert pracy i umożliwia kandydatom aplikować na te oferty. Dane do formularza są zaciągane bezpośrednio z profilu kandydata, można jednak dołączyć CV i list motywacyjny w formie PDF lub JPG. 

Pracodawca otrzymuje zatem pełna informacje o kandydacie, począwszy dokumentów, po zdjęcia, zainteresowania oraz to zostało opublikowane na Facebooku. Jakie są tego wady i zalety?

Zacznę może od zalet:

Główną zaletą aplikowania przez Facebook jest transparentność. Zarówno kandydaci, jak i osoby rekrutujące mogą podglądać swój profil, podpatrzec, jakie osoba ma zainteresowania, gdzie i jak spędza czas, co komentuje. Daje nam to ogromne pole do matchingu, nie pozostajemy już osobami incognito.

Facebook jest jednym z najczęściej odwiedzanych portali, wiec jeśli aplikowaliśmy na stanowisko, to nie umknie nam post lub komentarz, który pracodawca wysłał. Inteligentne powiadomienia od razu nakierują nas na to, co ważne. W tym przypadku jest to odpowiedz lub próba kontaktu od rekrutera.

Platforma do aplikowania jest bardzo prosta i nie wymaga godzin spędzonych przed komputerem. Wiele informacji pobierana jest automatycznie z konta i wrzucona do aplikacji. Jeśli masz do załączenia dokument, CV, lub referencje z poprzedniej pracy, możemy w łatwy sposób dołączyć je do podania.

Aplikacja posiada również funkcje wyszukiwania ofert pod kątem lokalizacji, kategorii oraz typu pracy. Możemy zatem poszukać czegoś z firmach lokalnych i dowiedzieć się jak wyglada rynek w miejscu zamieszkania.

Jeśli jestem rekruterem, możesz w łatwy sposób podzielić się ogłoszeniem w sieci. Firma, poszukująca pracowników ma nieograniczone pole działania. Może pozyskać specjalistów w kraju i za granicą. Przykładem takiego działania jest Workad. Portal publikuje wyłącznie na mediach społecznościowych, odnotowując duże zainteresowanie ofertami pracy.

Jakie mogą być wady?

Pracodawca otrzymuje wgląd do naszych zdjęć, preferencji muzycznych, wartości religijnych, przekonań politycznych oraz całej gamy naszych zainteresowań. Norweskie przysłowie mówi „Like barna leker best”, co w dosłownym przekonaniu znaczy „dzieci podobne do siebie, bawią się najlepiej”. Badania przeprowadzone przez specjalistów od rynku pracy wskazują, iż najbliżej nam do ludzi podobnym do nas. Chodzi o wygląd zewnętrzny, pochodzenie, wartości, którymi kierujemy się w życiu. Jeśli wiec profil kandydata naszpikowany jest informacjami skrajnymi, nie będziemy pierwsi w kolejce do pracy.

Słynne „Priv” działa często na rekruterów jak płachta na byka. Poszukując odpowiednią osobę na dane stanowisko, oczekujemy, iż kandydat wykaże zainteresowanie, poświęci czas, aby przekonać, iż jest odpowiednia osobą. „Priv” to najniższa linia oporu, poddanie się zaraz na starcie. Wyznaje się zasadę, iż to osoba zainteresowana praca wykazuje minimum chęci, zainteresowania, przejawia inicjatywę.

Źle postrzegana jest zbieżność informacji zawartych w CV oraz profilu Facebookowym. Konflikt może powstać, gdy CV wypełnione jest informacjami o wykształceniu, doświadczeniu zawodowym, znajomości języków obcych, natomiast profil na FB zawiera krótka adnotacje – „Szlachta nie pracuje” lub „WSKW — Wyższa szkoła kierowania wiatrem”. Taka rozbieżność wprowadza zamieszanie i może zdyskredytować kandydata.

Media Społecznościowe dość niedawno skierowały swoje działania w stronę rynku pracy. Jest to naturalny kierunek, gdyż tam spędzamy czas korzystając z telefonu lub komputera. Pracodawcy chcą bliżej poznać kandydatów, którzy aplikują na stanowiska. Chcą wiedzieć jak wygląda, co robi w wolnym czasie, czego słucha i ogląda osoba aplikująca na stanowisko. Jeśli dzielimy podobne pasje z właścicielem firmy, mamy wspólnych znajomych, lub dzieci chodzą do tego samego przedszkola, to jest nam bliżej do bycia wybranym w procesie rekrutacji. Nie jest to jednak wyrocznia. Badanie profilu na Facebooku to dodatek, do skomplikowanego procesu rekrutacyjnego, ale mający coraz większe znaczenie.

Używajmy zatem „Privów” roztropnie oraz skonfigurujmy informacje w ustawieniach tak, aby pozostawić te istotne.

Kajetan Grobelny
Kajetan Grobelny
Pasjonat rynku pracy.

Powiązane artykuły